2005


Saint Joseph's Catholic Church

1501 ALAFAYA TRAIL, ORLANDO, FLORIDA 32828  tel.407-275-0841

 

III niedziela Wielkiego Postu, godz. 22.15

Dziś, 27 lutego, w trzecią niedzielę Wielkiego Postu, w poludnie, odbyla się modlitwa "Aniol Pański".

Papieska wdzięczność za wszelkie wyrazy bliskości, prośba o dalszą modlitwę i zachęta do odkrywania zbawczej wartości cierpienia wybrzmiały w południe na Placu świętego Piotra. Tradycyjną niedzielną modlitwę w imieniu Ojca Świętego poprowadził arcybiskup Leonardo Sandri, zastępca sekretarza stanu. Jest on synem wloskich emigrantów, którzy kiedyś wyjechali do Argentyny. Dziś i w ogóle w tych dniach ten arcybiskup sluży za most pomiędzy Polikliniką Gemelli a decyzjami podejmowanymi w Watykanie. Jan Pawel II nazwal kiedyś tę poliklinikę  "trzecim Watykanem". Pierwszy Watykan to ten na Placu św. Piotra. Drugi to letnia rezydencja w Castel Gandolfo, ok. 50 km poza Rzymem, a trzeci to wlaśnie dziesiąte piętro polikliniki.
 

Przebywający w Gemelli Jan Paweł II zapewnił o swej duchowej łączności. Wbrew temu, co uprzednio zapowiadano, ze szpitalnego okna osobiście pobłogosławił wiernych zebranych przed szpitalem. Tym gestem wzbudzil Nasz Papież wielkie wzruszenie wśród wiernych zebranych tak przed Polikliniką im. Agostino Gemelli, jak i na Placu świętego Piotra polączonych ze szpitalem za pomocą ekranów ustawionych na Placu. Machając ręką do wiernych z okna polikliniki Papież w pewnym momencie dotknąl dlonią krtani, dając tym gestem znak, że jeszcze nie może mówić. Lekarze na razie tak zadecydowali.

W odczytanym przez arcybiskupa Sandriego rozważaniu papież zapewnił o swej łączności z wiernymi: "Z serca wam dziękuję czując duchową bliskość was wszystkich. Myślę o zgromadzonych na Placu świętego Piotra, przybyłych dzisiaj grupowo i indywidualnie, oraz o wszystkich, którzy na świecie interesują się moją osobą. Proszę byście nadal mi towarzyszyli, zwłaszcza waszą modlitwą".

Ojciec Święty podkreślił, że pokutny charakter Wielkiego Postu pomaga lepiej zrozumieć wartość cierpienia. Na różne sposoby dotyka ono każdego człowieka: "Poprzez wpatrywanie się w Chrystusa i naśladowanie Go z cierpliwą ufnością jesteśmy w stanie zrozumieć, że każda ludzka postać bólu zawiera w sobie boską obietnicę zbawienia i radości. Chciałbym, aby to orędzie pocieszenia i nadziei dotarło do wszystkich, zwłaszcza przeżywających chwile trudne, cierpiących na duchu i ciele".

ks. Jan Radziszewski, Rzym, 

 

Piątek, 25 lutego, godz. 23.05 

Papież spokojnie przespal noc z 24 na 25 lutego.
Rano zjadl normalne śniadanie wraz ze swoimi sekretarzami. Przywrócenie normalnego oddechu papieżowi poprzez wstawioną poniżej tarczycy rurki plastikowej odbylo się bez konieczności podlączenia respiratora. Tak więc "Pacjent Szczególny" dziesiątego piętra Polikliniki Gemelli powraca do zdrowia o wlasnych silach. Jutro (sobota)  dowiemy się, czy w jakiś sposób Jan Pawel II będzie uczestniczyl w niedzielnej modlitwie Aniol Pański. Może za pośrednictwem kamery umieszczonej w jego sali w poliklinice. Prezydent Wloch Carlo Azelio Ciampi w swej podróży po Italii dziś byl w Fordenone. Zacząl swoje przemówienie od życzeń szybkiego powrotu do zdrowia papieża. Mówi się o modlitwie plynącej z calego świata i wszystkich wyznań religijnych za papieża. Wielu ludzi, także świata polityki od komunistów wloskich po prawicę uważnie śledzi wydarzenia i życzy papieżowi powrotu do zdrowia.

Dzienniki wloskie interesują się także atmosferą, jaka towarzyszy chorobie papieża w Polsce. W wielu dziennikach telewizyjnych następowalo polączenie bezpośrednie z Krakowem i obrazy modlitwy z katedry wawelskiej, w atmosferze prawie rodzinnej. Także male ujęcia kamery z modlitw zanoszonych w Sanktuarium Bożego Milosierdzia w Lagiewnikach, glosy obawy o zdrowie papieża i nadzieja na szybki powrót do zdrowia. Jutro, w sobotę będziemy mieli nowe komunikaty o papieżu.

ks. J. Radziszewski, Rzym

 

Jan Pawel II znowu w Poliklinice Gemelli,
czwartek wieczór, 24 lutego, godz. 23.50 .  

Dziś znowu bardzo wiele mówi się o powtórnym powrocie Ojca świętego do szpitala. Jak to się stalo i dlaczego? We środę po poludniu (po obiedzie) papież znowu zacząl odczuwać problemy oddechowe. Pamiętamy, że podobne problemy pojawily się już 1 lutego 2005 r. z powodu ostrej grypy.

Tym razem znów dala o sobie znać grypa, której wirus jest w tym roku wyjątkowo dokuczliwy. Dlatego też w czwartek przewieziono Jana Pawla II do tej samej jak zawsze Polikliniki Gemelli, na dziesiąte piętro. Wieczorem tegoż dnia dokonano zabiegu chirurgicznego, polegającego na wprowadzebiu do tchawicy plastikowej rurki poniżej gardla, tak by przy oddychaniu powietrze moglo byc wciągane bez pomocy jamy ustnej czy nosowej (po wlosku nazwano to jako tacheotomia). Zabieg trwal 30 minut i zakończyl się o 20.50. W pierwszym komunikacie po interwencji chirurgicznej podano, iż przebudzenie po zabiegu nastąpilo bez problemów. Lekarze określają stan papieża jako dobry. Zapewne zapadnięcie tej samej zimy po raz drugi na grypę oslabilo sily Jana Pawla II, ale raczej nie ma powodu do alarmu. 

ks. Jan Radziszewski, Rzym

************************

Piątek po poludniu, 25 lutego, 2005 r.

Ciągle sledze najnowsze doniesienia na temat Ojca swietego. Ja sie domyslam, ze swiatowe media nie tylko amerykanskie, ale i inne nieprzychylne papiezowi daja duzo komentarzy. Tu z wewnatrz z Italii sytuacja zdaje sie bardzo spokojna. Naprawde nikt z lekarzy ani z Polikliniki Gemelli nie panikuje. Sytuacja jest stabilna, tak jak normalnego chorego w wieku 85 lat po trachotomii. Oddycha sie papiezowi znacznie lepiej a o to przeciez chodzilo. Te trudnosci byly spowodowane wlasnie powtornym bardzo silnym zapaleniem gardla, czyli powtornym atakiem grypy, a co z tym idzie opuchnieciem gardla i krtani. To ta wlasnie opuchlizna spowodowala trudnosci oddechowe. Za chwile przejrze gazety by dowiedziec sie cos wiecej Mowi sie , ze po ostatniej grypie (1 lutego tego roku) Jan Pawel II jednak za szybko rozpoczal ukazywac sie w oknie swojego gabinetu by odmawiac Aniol Panski. Zrobil to chyba ze trzy razy. Przyjmujac, że na pewnej wysokości wieją o wiele silniejsze wiatry (okno papieskie znajduje sie na wysokosci okolo 4-5 pietra) to wlasnie jakies silne powiewy zimnego (jak na te pore roku w Rzymie) wiatru mogly spowodowac ponowna grype i tak juz oslabionego papieza. Ale powtarzam, ani w komunikatach rzecznika prasowego Watykanu, Hiszpana Joachima Navarro Valls (doktor psychiatrii z zawodu, czlonek Opus Dei) jak i w komunikatach lekarzy: doktora Renato Buzonetti- lekarza osobistego i innych nie ma zadnego tonu alarmujacego. Wszystko jest na dobrej drodze. Tu ani dziennik watykanski L'OSSERVATORE ROMANO, ani prasa wloska poza szczegolowymi informacjami ze stanu po operacji nie widza zadnego powodu do jakiegos szczegolnego dramatyzowania.

ks. Jan Radziszewski, Rzym

 

************************

Ojciec święty w szpitalu.

Wtorek wieczorem – 1 lutego 2005, godz. 22.50.

Jak podały 1 lutego 2005 r. wieczorem źródła watykańskie, nasz Ojciec święty został przewieziony do Polikliniki Gemelli. Po kolacji we wtorek wieczorem (1 lutego) Jan Paweł II poczuł się gorzej. Najbliżsi współpracownicy: obydwaj sekretarze ks. bp Stanisław Dziwisz i ks. prałat Mieczysław Mokrzycki, prefekt domu papieskiego biskup James Harvey oraz doktor włoski Buzzonetti – lekarz osobisty, widząc kłopoty oddechowe i gorączkę, duszący kaszel; zdecydowali o 22.50 natychmiastowym przewiezieniu papieża do kliniki, która zawsze nim się zajmuje.

W Italii od kilku tygodni panuje grypa. Właśnie w tych dniach przypada kulminacja zachorowań. Wirus grypy postępuje tak szybko, że w tych dniach mówi się o około 1,5 miliona chorych na grypę. Nie jest to niby nic nadzwyczajnego, bo taka liczba: od 1,5 miliona do 2 milionów, choruje co roku we Włoszech na grypę. W tym roku wirus atakuje szczególnie drogi oddechowe, rozpoczynając się silną infekcją jamy ustnej i nosowej.

Ostatniej niedzieli 30 stycznia w południe Ojciec święty, jak każdej niedzieli, prowadził modlitwę „Anioł Pański”. Przy tej okazji odbyło się tej niedzieli spotkanie z ACR „Azzione Cattolica Ragazzi” – z Dziecięcą Akcją Katolicką (Włoską). Każdego roku w tym okresie ma miejsce to spotkanie z ACR. Tradycyjnie przy tej okazji papież zaprasza kilkoro dzieci do okna swego gabinetu, z którego prowadzi „Anioł Pański”. Po krótkim przemówieniu jednej z dziewczynek, Jan Paweł II wypuścił z okna 2 białe gołębie, symbol miłości i pokoju. Tak jak to często się zdarza, tak i tym razem gołębie po wyfrunięciu powróciły na parapet okna, w którym zebranych pozdrawiał papież wraz z dziećmi. Papież jeszcze raz musiał powtórzyć, tym razem udaną, próbę wyfrunięcia gołębi.

Papież wypowiadał słowa pozdrowienia pielgrzymów i modlitwy z dość dużym wysiłkiem. Był bardzo zachrypnięty. Mówiono już w niedzielę o przeziębieniu papieża.

Dzienniki telewizyjne wszystkich stacji TV we Włoszech przekazywały wiadomości do późnej nocy z wtorku na środę (z 1 na 2 lutego). Joachim Navarro Valls- rzecznik prasowy Watykanu – przekazał krótki komunikat, że już od dwóch dni zostały odwołane wszystkie publiczne spotkania Jana Pawła II.

Papieża hospitalizuje się na 10 piętrze Polikliniki Gemelli, gdzie musi przejść badania. Na 10 piętrze po 1 w nocy 2 lutego, we środę, były jeszcze zapalone światła. Nie zachodzi potrzeba umieszczenia Ojca świętego na reanimacji. Atmosfera spokojna, dziennikarze dość licznie zebrani, pozostają na zewnątrz polikliniki. Ostatnie wiadomości z godz. 2 w nocy (środa – 2 lutego) uspokajały, mówiąc, że Karol Wojtyła nie musiał korzystać z urządzeń wspomagających oddychanie. Cierpliwą modlitwą towarzyszymy Naszemu Rodakowi w tej kolejnej próbie. Dalsze komunikaty o zdrowiu będą podane 2 lutego rano.

ks. Jan Radziszewski, Rzym, godz. 2 w nocy z 1 na 2 lutego 2005

 

************************

 

Wakacje Ojca świętego, lipiec 2004.

Zwykle wakacje wielkich postaci tego świata pozostają w ukryciu, w miejscach luksusowych przeznaczonych dla tzw. VIP-ów, w ukryciu przed ciekawskimi i paparazzi (fotografami łowcami sensacji). Od początku swego pontyfikatu Karol Wojtyła, jako jeden z bądź co bądź wielkich tego świata, nie ukrywa swoich wakacji. Każdego roku biuro prasowe Watykanu oficjalnie podaje tak termin wakacji papieża jak i miejsce. W tym roku znowu miejscem jego wakacji była Dolina Aosty. Ten piękny górzysty skrawek Włoch mieści sie przy samej granicy francuskiej. Z tejże doliny rozciąga sie widok na koronę najwyższych szczytów Europy: Mont Blanche- najwyższy szczyt Europy, Monte Cervino, Monte Rosa, Monte Emilius. Popularnie mówi sie też, że papież jedzie w "Dolomity", od nazwy rodzaju skały, z której jest zbudowany ten masyw górski. Zaproszenie do spędzenia wakacji wystosował biskup Aosty. Wcześniej papież wyjeżdżał prawie co roku, ale co najmniej od roku jubileuszowego 2000 zawsze był tak zajęty, ze nie mógł skorzystać z tego zaproszenia. Zwykle nie pozwalały na to obowiązki, które od Roku Świętego 2000 jeszcze sie zwielokrotniły. Także stan zdrowia Jana Pawła II nie pozwalał na dłuższy pobyt poza Watykanem, jak to miało miejsce 2003 roku. Tak więc na wakacje wyruszył Ojciec święty rano 5 lipca. Jak w każdej podroży towarzyszył mu osobisty sekretarz bp Stanisław Dziwisz. Co roku jedzie też z papieżem ks. prof. Tadeusz Styczeń - uczeń i następca Karola Wojtyły na Katedrze Etyki KUL-u. Już po raz dziesiąty papież przebywał w miejscowości Les Combes, położonej w gminie Introd, na wysokości blisko 1400 m n.p.m. Rezydencja Ojca Świętego, zwana alpejskim Watykanem, została wzniesiona specjalnie pięć lat temu. Piętrowy domek z kamienia i drewna. Papież może podziwiać z okien majestatyczny masyw Mont Blanc. Każdego dnia były planowane wycieczki na górskie szlaki do tych miejsc, do których może dojechać samochód terenowy. Wyjazdy codzienne w góry ja i powroty są dokonywane z ostrożnością ze względu na wiek Karola Wojtyły, choć jak wiemy nasz papież to człowiek z pokolenia o mocnym zdrowiu. Zdarzyło się bowiem w czasie jednej z takich wypraw wydaje się, że w lipcu 2001 roku, iż papież poniósł szkodę na zdrowiu. Po porannej wyprawie w góry przyszedł czas na obiad. Rozpoczęto więc dość szybki zjazd całego konwoju z gór do rezydencji wakacyjnej z Ojcem Świętym i jego ochroną. Jak zwykle takim nagłym różnicom wysokości towarzyszy znane uczucie przytkanych nieco uszu, spowodowane nagłą zmianą ciśnienia. Sekretarze papiescy, tak bp St. Dziwisz jak prałat Mieczysław Mokrzycki poczynili nawet dygresje, że są prawie głusi. Podobnie mówił też Jan Paweł II. Korowód pojazdów papieskich podjechał pod domek papieski, by zejść na obiad i … obaj sekretarze chcąc podtrzymać pod rękę Ojca Świętego przy zejściu zauważyli, że z obu uszu papieża zaczyna wydobywać się krew. Na miejscu był jak zawsze towarzyszący K. Wojtyle jego lekarz. Papież powtarzał, że nic nie słyszy. Jeszcze przed obiadem dokonano płukania obydwu uszu i ogólne oględziny lekarskie. Także dzień po tym zdarzeniu nasz papież został poddany badaniu przez laryngologa. Od tego momentu Jan Paweł II jest zmuszony nosić małe aparaty słuchowe, prawie niewidoczne, ponieważ słuch nie jest już ten sam co poprzednio. Wzrok natomiast dopisuje znakomicie i papież nie potrzebuje okularów.

Miejscowy biskup Giuseppe Anfossi powiedział przed przyjazdem Dostojnego watykańskiego Gościa, że „mieszkańcy Les Combes szczególnie modlą sie za Ojca Świętego, wiedząc, że jest cierpiący. Są to bardziej cierpienia świata, aniżeli jego własne, dlatego ludzie chcą mu towarzyszyć modlitwą”. Papież zabrał ze sobą wiele książek, miedzy innymi z zakresu filozofii i antropologii, a także poezje. Włoski dziennik "Corriere della Sera" powiadomił, ze Ojciec Święty prawdopodobnie pracuje nad nową książka. Ks. prałat Paweł Ptasznik z watykańskiego Sekretariatu Stanu powiedział w wywiadzie, ze nowa książka będzie zapisem rozmowy Jana Pawła II z ks. Józefem Tischnerem, podczas której rozmówcy poruszyli w szerokim ujęciu tematy filozoficzne i egzystencjalne. Jednocześnie ks. Ptasznik zdementował prasowe informacje, jakoby książka miała dotyczyć przede wszystkim kwestii totalitaryzmu.

Po dwutygodniowym pobycie w Alpach Ojciec Święty udał się na dalszy wypoczynek do letniej rezydencji w Castel Gandolfo, czyli dawnej rezydencji rodu Gandolfich, którą to papieże odkupili od tej rodziny. Tam pozostał prawie do końca września. Ale o tym w następnym odcinku.


Ks. Jan Radziszewski, Rzym

 

 Jan Pawel II odpoczywający wśród kwiatów ogrodów w letniej rezydencji w Castel Gandolfo (po powrocie z gór). Wlosi zatytulowali tę foto "Skala wśród kwiatów" odnosząc się do nadal mocnej kondycji duchowej i zdrowotnej Ojca świętego.

 

   Papież w czasie przejażdżki elektrycznym samochodem po ogrodach letniej rezydencji na krótko przed końcem wakacji i wyruszeniem do Watykanu.    

POWRÓT  NA  PIERWSZĄ  STRONĘ