„Tropikalny  Pałac"

 

Orlando, 20 lipiec’04

„Tropikalny" pałac wyrósł na pagórkowym wzniesieniu,
gdzie bratnie palmowe „drzewka" znalazły schronienie.
Gdzie gospodyni, w Dniu Imienin Taty, marzy o duszy ukojeniu,
By wzgórze to miało zaszczyt utrwalić Rodziców spojrzenie.

Liście palmy nostalgicznie powiewają w kierunku wschodu,
Jak dwie komory serca czują obu kontynentów rytm życia.
Swą intensywnością próbują dotrzeć do ojcowskiego progu,
Marzy się, by pewnego dnia doznały cudownego odkrycia:
....wykrzykując „Widać Mamę i Tatę już zza rogu."

Nie było Cię, Tato przy wbiciu kamienia węgielnego,
Dom wyrósł - -jego duszę nie wypełni jednak dwojga ludzi.
Ale Twoja wizyta jego uśpione, przyciemnione zakątki rozbudzi,
Twe architektoniczne spojrzenie, doda powiewu wiosennego.

Choć tu, w tropiku, na codzień mamy letnią aurę ukajającą,
Twa obecność doda smaku jak miód do mleka.
Czyżby tropik przemienił się w krainę mlekiem i miodem płynącą
Tak - - jeśli tylko Twojej wizyty się doczeka.